29 komentarzy

  1. ~Marzena

    Mi się metoda Vojty nigdy nie podobała traktuje się w niej dziecko po macoszemu, dziecko płacze i jest nerwowe moja córka i córka koleżanki (poznałyśmy się u neurologa) cierpiały na asymetrię czaszki. I mi i koleżance od razu skierowanie na rehabilitację koleżanka z córką poszły na metodę Vojty a ja córki krzywdzić nie zamierzałam więc poszłam prywatnie na metodę NDT-Bobath trafiliśmy na super rehabilitanta który ma nie zwykłe podejście do dziecka, od samego początku było widać postępy bez płaczu i nerwów. Moja córa gdy tylko przychodził rehabilitant to aż piszczała z radości. Trzy lata po tym moja córka rozwija się lepiej od córki koleżanki. Moja córka buduje zdania a córka koleżanki mówi pojedyncze słowa, manualnie moja też jest do przodu. Więc nikt mi nie powie że metoda Vojty jest bardziej skuteczna!! Bardziej bolesna jak byłam raz u koleżanki i widziałam jak ona tego dzieciaka wyginała to miałam ochotę małą zabrać i prywatnie do mojego rehabilitanta na metodę NDT-Bobath co do czasu to też nie prawda bo skończyłyśmy w tym samym czasie tylko moja córa z uśmiechem na twarzy a nie!!!

    Odpowiedz
    1. ~al

      vojta nie jest bolesna , stosuje tą terapie na moich dzieciach , ani jedno ani drugie nie narzeka na ból , ale narzekają na to ze swędzi jej nos , ze chcą odwrocić głowę , próbowałm tej metody na sobie, mnie tez nic nie bolało , ale czułam ja wszystkie mięsnie brzucha pracują z tak siło ze składałam się jak scyzoryk . obie metody mają plusy i minusy .
      Twoje dziecko , niekoniecznie musiało być w takiej samej kondycji jak dziecko koleżanki , nie wiem co jest twojej córeczce, asymetria głowy to nie tylko asymetria głowy ,to czubek góry lodowej . Nie mów proszę że matki które decydują się na vojte , są krzywdzą swoje dzieci , bo tak samo jak ty mają swoje doświadczenia i tak samo jak ty kochają swoje dzieci , skoro szukają dla nich pomocy.
      Jesem fizjoterapeutą , ćwiczę metodą vojtyi bobath , po vojcie jak juz dzieci przestaną ćwiczyć , też się do mnie przytulają i nawet mam dzieci które proszą o vojte. Wiec jak widzisz róznie bywa

      Odpowiedz
      1. zuzoon

        Dzięki za ten głos rozsądku. A terapeuta który ćwiczy obiema metodami i na obu się zna to skarb. :) Jeśli jesteś z Warszawy lub okolic odezwij się do mnie na maila zuzoon@o2.pl Dzięki

        Odpowiedz
      2. ~Marzena

        Nasz fizjoterapeuta to skarb nie ma lepszego!!! Zdania nie zmienię metoda Vojty jest metodą bardzo straszną i wole wydać kasę na porządnego fizjoterapeutę który ma bardzo dużą wiedzę o metodzie bobath cały czas się doszkala i nie znam rodzica który nie chce z Nim pracować!!! Metodą Vojty może ćwiczyć każdy rodzic wystarczy go przeszkolić!!!

        Odpowiedz

  2. Temat rehabilitacji od najmłodszych lat nie jest mi obcy… Trzymam kciuki za wszystkich, którzy muszą zmagać się z tymi problemami i wierzę, że każdemu z Was uda się pokonać każdą trudność!

    Odpowiedz
  3. ~Martyna

    Witam mamo E. Czy moglabys mi podac namiary na dobrego neurologa.Moj syn od porodu ma wnm.Chodze po neurologach i rehabilitantach lecz nie ma zadnej poprawy.Nikt nie umie mi odpowiedziec dlaczego moje dziecko lezac na brzuch po pewnym czasie odrzuca glowke do tylu i podkurcza do przodu.malo tego.ma juz 7 miesiecy nie probuje raczkowac nie siada nie pelzpelza,tylko przekreca sie na boki.Mamy Vojte ale cala rehabilitacja to 4 minuty uciskow w gabinecie i 3× po 30 sek.w domu.znikome efekty.niewiem juz co mam robic.

    Odpowiedz
    1. zuzoon

      A co do vojty to cos malo… Gdzie chodzicie? My jestesmy prowadzeni p.Surowinska w Manus Medica

      Odpowiedz
      1. ~Martyna

        Chodze prywatnie do neurologa ale chyba sie nie zna na rzeczy a vojt mamy u Orpikowskiego.robi tylko uciski i nic wiecej jestem juz na vojcie 2 raz i nic.bylam tez na wizycie u dr.n.med. ordynator neurologii dzieciecej i stwierdzila ze z malym jest ok.a nie jest.zaden lekarz w mojej miejscowosci nie umie nam pomoc

        Odpowiedz
      2. ~Martyna

        A jakiego dobrego neurologa moglabys mi polecic?W Bydgoszczy raczej mi nie pomoga.

        Odpowiedz
        1. zuzoon

          Juz odpowiedzialam o neurologu pod Twoim komentarzem pod wpisem o Lekarzach. Jak masz pytania to napisz do mnie na maila bo tu ciezko sie bedzie dogadac

          Odpowiedz
  4. ~Luna

    Skąd Pani czerpie takie informacje?
    „Male dzieci rehabilituje się dwoma metodami. Metodą Bobath(czasem mylnie nazywaną lub łączoną z metodą NDT)”
    Po 1. Istnieje kilka innych metod np: Collara, Czaszkowo-krzyzowa”, Medek.
    Po 2. NDT-Bobath to pelna nazwa metody o.ktorej Pani mowi ze jest zabawą i wykonywaniem ruchow za dziecko. Taka definicja swiadczy o tym, ze nie ma Pani pojecia o czym pisze.
    Po 3. Dziecko to nie tylko aparat ruchu. Czlowiek stanowi całość zmysłową i to nie jest uwzględniane w terapii Vojty. Prosze sie przyjrzeć statystykom. Jak duzo dzieci cierpi po.Vojcie na zaburzenia SI.
    Po4. Nie ma zadnych badan pokazujacych wieksza skutecznosc jednej metody od pozostałych

    Odpowiedz
    1. zuzoon

      Witam, wiedzę czerpię z życia. Z problemów z córką, ze spotkaniami z gronem rehabilitantów, obecnie ze studiów podyplomowych z rehabilitacji dzieci i niemowląt.
      Ad1. Tak, istnieje wiele metod rehabilitacji, jednak głównymi, najbardziej popularnymi są Vojta i Bobath. Może brakuje tam słowa „główne”. Nie czepiałabym się szczegółów.
      Ad2. W przypadku dziecka takiego jak moje- owszem jest to wykonywanie ruchów za nią, są to uciski o których pisałam, zmiana środka ciężkości itd. W formie łagodnej, niestresującej dla dziecka. Ćwiczenia poprzez zabawę również, kiedy dziecko jest w stanie się bawić. Czy przeczytała Pani tylko początek czy również rozwinięcie tekstu, do końca?
      Ad3. Zgodzę się, to nie tylko ruch. Jednak w tekście skupiam się na 2 głównych metodach rehabilitacji dotyczących głównie ruchu. Nie rozwodzę się na temat rehabilitacji jako całości. Jest dla mnie jasne, że na rehabilitację składa się nie tylko strona ruchowa ale i mentalna. Sądzę, że każdy rodzić dziecka niepełnosprawnego zdaje sobie sprawę, że tylko Bobath czy Vojta to za mało.
      Ad4. Nigdzie tak nie twierdziłam. Proszę doczytać do końca, tam jest takie zdanie „Nie można zapewne rozgraniczać, że jedna metoda jest lepsza a druga gorsza, ponieważ każda z nich ma plusy i minusy.”

      Tekst pisałam w sierpniu 2014 roku. Moja córka miała wtedy 3 miesiące. Byliśmy na początku naszej drogi rehabilitacji. Jeszcze raz powtórzę, tekst nie jest rozprawką nt rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych, jest lekko muśnięciem tematu. Rozterką rodzica niepełnosprawnego, który musi wybrać, musi zacząć ćwiczyć z dzieckiem a nie miał z tym styczności i się gubi bo każdy rehabilitant mówi mu coś innego. Będę wdzięczna czytanie ze zrozumieniem.

      Odpowiedz
        1. zuzoon

          Nie wiem gdzie jest napisana nieprawda. Nie zgodzę się z tą opinią. Jednak ma Pani do niej prawo. Pozdrawiam

          Odpowiedz
    2. ~Ania666

      Luna Co do SI dużo dzieci cierpi po Vojcie na zaburzenia ze sfery SI ? Zaburzenia SI w dzisiejszych czasach jest jak plaga i nie koniecznie odnosiłabym się do Vojty . Uważam ze się Pani czepia, to są tylko i wyłącznie przemyślenia matki dziecka z niepełnosprawnością a nie fachowca . Rądze Pani wypowiadać się na forach wśród fachowców danych metod a nie zbędnie komentować i pouczać matkę dziecka . Na tego typu blogi wchodzą inni rodzice którzy chcą po niekąd sprawdzić jak inni sobie radzą z dzieckiem które wymaga rehabilitacji . Każde dziecko inaczej reaguje na każda z metod inne pójdą fajnie Bobathem , a u innych szybkich efektów będziemy spodziewać się Tylko Vojta . Nie można fiksowac się na jedna metodę. To tak samo jakby Pani leczyła strikte kolano a ból idzie z biodra. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  5. ~Martyna

    Witam. Moje maleństwo również uratowała metoda Voijty, było to konieczne ponieważ problemy zaczęły się pojawia juz po urodzeniu. Największym koszmarem była bezradność lekarzy ( taką mamy medycynę w Polce ) . Teraz już jest dużo lepiej, Mateuszek funkcjonuje normalnie i bardzo jestem z niego dumna. Serdecznie polecam specjalistów z poradni http://www.goldenmed.pl/serock2/pacjenta . Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

    Odpowiedz
  6. ~monika

    Corcia w wieku 4 lat miala robipne badania paychologiczno- pedagogiczne, które wykazały ze Jej inteligencja jest ma poziomie 7- latka. Teraz jest najlepsza w klasie z matematyki, zna bardzo dobrze 3 jezyki, non stop jest chłonna wiedzy.

    Odpowiedz
  7. ~monika

    Moja malutka urodziła sie z 9 punktami. Niby wszystko dobrze, ale malo płakała, byla napięta i niespokojna. Gdy poszlam do lekarza rodzinnego to powiedzial ze wymysla, jako młoda matka. Ale mi nadal cos mie pasowało. Drogą pantoflowa dostałam namiary na dobrego neurologa, ktory od razu widzial ze dziecko ma wzmozine napięcie a w jiektorych miejscach obniżone. Skierowal Nas do rehabilitanta. I gdyby nie cwiczenia metoda Wojty przez prawie rok, to dziecko by bylo do końca zycia niepelnosprawne. Teraz ma 10 lat, jest wszystko ok. Nikt nie wierzy, jak opowiadam jaka byla nasza ciężka droga, aby dziecko zgielo nogę albo podnioslo rączkę. Nigdy nie będę żałować tych wylanych lez podczas ćwiczeń, moich i córeczki. Ale bylo warto.

    Odpowiedz
  8. ~tababa

    Witam,
    moj syn ma obecnie 13 lat. Jest bardzo inteligentny, jak na swoj mlody wiek madry i odpowiedzialny. Urodzony w zamartwicy po porodzie trwajacym ponad dobe, a dlaczego? Bo byl weekend i nie mozna bylo budzic ordynatora zeby wydal decyzje o cesarskim cieciu……lekarka na oddziale noworodkowym powiedziala nam ze maly jest zagrożony mpd i ze jak najszybciej trzeba zaczac rehabilitacje. Pojechalismy do jednej pani doktor gdy maly mial 6 tygodni. Dostalismy od niej potezny opieprz ze wymyslamy i z malym jest ws ystko ok. Ale nawet ja, 24 letnia wtedy matka pierwszego dziecka czulam ze cos jest nie w porzadku. Moj maz, nauczony doswiadczeniem ( jest ode mnie 6 lat starszy :) chcial skonsultowac to z innym lekarzem. Kiedy weszlismy z synkiem do poleconego nam innego lekarza we Wroclawiu ( 200 km od naszego domu) ta przywitala nas slowami ” o moj Boze, prawa strona gorsza, ciezki porod ?” ….zbladlam…..metoda Vojty okazala sie zbawienna. Mimo tego iz kazda wizyte przezywalam przyplacajac to silnym stresem i placzem dalam rade. Syn znosil to roznie, ale wyboru nie bylo….a raczej taki ze albo rehabilitacja albo niepelnosprawne dziecko. Gdy mial rok przeszedl testy sprawnosciowe i Pani Doktor ( celowo tym razem z duzej litery) dala nam błogosławieństwo i stwierdzila ze wykonalam swietna robote. Moglam byc z siebie dumna. Jestem ale bardziej z mojego syna niz z siebie….byly momenty zalamania, braku wiary w efekty i walka ze wszystkimi dookola, bo robie dziecku krzywde i wymyslam u niego chorobe ktorej nie widac….nie mam sobie nic do zarzucenia…
    Drugi sy nie potrzebowal rehabilitacji. Corka, ktora urodzilam 8 miesiecy temu jednak tak, utknela, porod ciezki, brak postepow, niedotlenienie….pomijajac rozwarcie ktore lekarz wykonywal wlasna reka……szkoda gadac…rehabilitujemy u tej samej Pani Doktor. Wiotka obrecz barkowa, jest dobrze. Mala od miesiaca sama siedzi, z pozycji do raczkowania sama siada, stoi sztywno na nozkach, przy szczebelkach sama….nie raczkuje ale bedzie….jestem dobrej mysli…Drogie mamy, tylko od nas Rodzicow zalezy jakosc zycia naszych dzieci. Robcie to co podpowiada Wam serce. Nie sluchajcie innych, bo to nie oni sa odpowiedzialni za Wasze dzieci i nie oni beda cale zycie na nie patrzec i zalowac ze moglo sie cos zrobic a teraz na pewne rzec z y jest za pozno. Skoro ja dalam rade z dwojka , to Wy z jednym tym bardziej :) Powodzenia. Dzieci Wam ten poniesiony trud wynagrodza, bo metoda Vojty uruchamia w mozgu dodatkowe kanaly. Dzieci sa madrzejsze, bard z iej i teligentne i uzdolnione. Wiem co mowie, mam w domu chlopca, ktory plynnie czytal w wieku 4 lat a w wieku 7 napisal swoje pierwsze opowiadanie – taka mimi ksiazke….Dacie rade.

    Odpowiedz
    1. ~Ciotka wszystkich dzieci

      Widzę, że trafilysmy do tej samej Pani Doktor ;-) Moja historia nie jest ani tragiczna, ani specjalnie trudna. Mam czworo dzieci (5, 4, 2 lata i 7 miesięcy) i każde stymulowalam metodą Vojty. Wciąż zachwyca mnie działanie tej metody. Moje dzieci otrzymywały za każdym razem 10 pkt. Apgar, ale u każdego pojawiały sie „drobne” nieprawidłowości, które my zauważyliśmy, otoczenie już nie bardzo (wyginanie w łuk, asymetria, obracanie główki tylko w jedną stronę, płacz „bez powodu”). Najtrudniej było przy pierwszym dziecku: „po co je tak meczysz?”, „przecież jest zdrowy” itp. Byłam z tym całkiem sama, ale się nie poddałam i było warto. Z dnia na dzień, była poprawa: wzmożone napięcie puszczało, a z kolei tam gdzie go brakowało synek robił się krzepki. Przy kolejnych dzieciach nie było już wahania i nie było niepotrzebnych komentarzy. Potem zaczęłam obserwować inne dzieci, ale bałam sie zaczepić rodziców, no bo jak im powiedzieć, że ich dziecko ma kłopoty skoro żaden lekarz im tego nie mówi. Najtrudniejszy był pierwszy raz. Dzięki Vojcie udało się uratować dziecko przed butami ortopedycznymi, inne dzieci,którym próbowano wmawiać autyzm, kolki, wredny charakter, lenistwo itp. Ale najbardziej widac skuteczność tej metody u 9-letniej dziewczynki z padaczka. Rok temu było to dziecko pod wpływem silnych leków neurologicznych, ospale, miala problemy z koncentracją, z nauką w szkole, brak apetytu. Dziś po roku rehabilitacji jest jak promyk słońca, a od ostatniego ataku epilepsji minęły długie miesiące.
      Nie znam metody Bobathow, więc nie mogę ich porównać, wiem jednak, że płacz dziecka rehabilitowanego nie musi oznaczać bólu. Najważniejsze,to trafić na terapeutę,który umie pomóc dziecku, a nie każe „gdzieś tam uciskac, w bliżej nieokreślonym kierunku „. Wiem, że moje dzieci nie pamiętają ćwiczeń, nie mają urazu, ani żalu do mnie za te długie miesiące „męczenia”, wiem, że dziś są cudowne i odstaja od rówieśników, zostawiając ich daleko w tyle. Najważniejsze, to zaufać swojemu instynktowi i słuchać swojego dziecka.
      Szkoda tylko, że tak niewiele mówi się o skuteczności tej metody, że takie informacje rozchodzą sie głównie metodą pantoflowa. Ja dziękuję za to, że dane mi było spotkać dr Jakuszko i metode Vojty

      Odpowiedz
    2. ~Wojtek

      Należy zebrać wszystkie dowody jakie się da o porodzie, iść do prawnika i walczyć o odszkodowanie. Sam jestem ojcem 26 letniego syna z MPD – nie pozwałem lekarzy do sądu – lata komuny itp. Obecnie są dużo większe szanse na odszkodowanie. Trzeba o takie rzeczy walczyć z 2 powodów 1 – finanse na rehabilitacje 2 – likwidowanie lekarzy rujnującym życie innym ze stanowisk tak aby nie krzywdzili więcej ludzi.

      Pozdrawiam i życzę wytrwałości.

      Odpowiedz
  9. ~mama Aga

    Witam

    Chciałam podzielić się ze wszystkimi mamami, które walczą o zdrowie swoich dzieci, swoją historią. Nie wiem jak mnie ocenicie, ale mam nadzieję, że pomogę w ten sposób podjąć właściwą decyzję.

    W 1996 roku moje dziecko urodziło się zdrowe i nic nie wskazywało na to, że po dwóch miesiącach lekarze przyczepiając się o zbyt dużą głowę natkną się na wylew pod wyściółkowy I stopnia. Wtedy mój syn był lekko opóźniony psycho-motorycznie w/g diagnozy, ponieważ nie reagował prawidłowo dla swojej grupy wiekowej. Miał też tyło zgięcie, asymetria i nieprawidłowe naprężenie mięśni po tylu latach już nie pamiętam, ale P. Dr., która diagnozowała moje dziecko powiedziała, że to był uraz okołoporodowy i może tak być, że będzie miał porażenie mózgowe.
    Dla mnie zabrzmiało to jak wyrok, nie mogłam dopuścić, żeby moje dziecko jeździło na wózku inwalidzkim do końca życia.
    Zostało skierowane na rehabilitację metodą Bobath, przy diagnozowaniu dziecko płakało jakby go ze skóry obdzierali, a my rodzice razem z nim, jednak mimo to dzielnie chodziłam z nim na rehabilitacje, po czasie przestał płakać i nawet się uśmiechał do rehabilitantek, pamiętam tą miłą atmosferę.

    Oprócz tego moja sąsiadka – koleżanka zagadnęła mnie widząc mój smutek i poleciła fundację na Woli w której leczą metodą Vojty podobno bardzo dobra i najlepiej działać jak najwcześniej tj. do 9 m-ca życia są najlepsze efekty. Tam przy diagnozowaniu dziecko płakało jeszcze bardziej wiszące do góry nogami, wystraszone do granic możliwości. znowu płakaliśmy wszyscy.

    Rehabilitowany był dwoma metodami na raz, w przychodni rehabilitacyjnej metodą Bobath do ok 12 m-ca i metodą Vojty w domu też ok roku.

    Moja teściowa uważała za zbyteczne rehabilitowanie dziecka “PO CO GO REHABILITOWAĆ PRZECIEŻ WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU” Płakał na początku dlatego uważała, że go to boli a ja robię mu to specjalnie. Jednak po jakimś czasie przestał płakać a ja dzielnie kontynuowałam rehabilitację i tu i tu.

    Dużo z synem przeszłam, bo tak jak twierdziła psycholog, będzie miał problemy logopedyczne i problemy w szkole faktycznie tak było, ale teraz ma 18 lat i jest w klasie maturalnej, chodzi i mówi normalnie i jest mądrzejszy od rówieśników. Po terapii logopedycznej nie ma nawet śladu seplenienia… było ciężko rozpoczęta w pierwszej klasie terapia logopedyczna ok 4-5 klasy podstawowej zaczęła przynosić rezultaty, to ciężka i mozolna praca.

    Jest teraz zdrowym i mądrym młodzieńcem, ma co prawda astmę, ale to już inna bajka.

    Życzę wytrwałości w rehabilitacji, bo nikt tego za Was nie zrobi, potrzeba wam dużo siły i samozaparcia. Nie przerywajcie rehabilitacji na własną rękę, można pomóc dziecku wkroczyć w życie jak nawet coś się nie udało, można to naprawić lub polepszyć stan zdrowia dziecka.

    Ja jestem prze szczęśliwa, że nam się udało. Pozdrawiam

    Odpowiedz

  10. Metoda Voijty jak najbardziej jest dobra i pomogła mojej córeczce. Która urodziła się w zamartwicy i ma porażenie splotu barkowego. Dziś ma 16 miesięcy i jest sukces rączką rusza po zamartwicy nie ma śladu miała USG przez ciemiączko zaraz po porodzie robione. Teraz mamy masaże i zabiegi takie : galwanizacja, sollux, MGT oraz ćwiczenia. Trzeba dbać o kręgosłup i o dalszy rozwój lewej ręki.
    http://lilianasplociak.blogspot.com/

    Odpowiedz
  11. ~Mika

    Jestem mamą trzynastolatka. Do dziś widzę pozostałości po ponad rocznej walce o jego zdrowie. Urodził się miesiąc za wcześnie, w wyniku ciężkiego zatrucia ciążowego. Rodziłam siłami natury, prawie dobę, żebrząc o pomoc, której mi odmawiano twierdząc, że pierworódki to panikary i nic się nie dzieje.. Lekarz który przyszedł rano na zmianę, jak mnie zobaczył, to akcja porodowa wreszcie nabrała tempa.. Dopiero on zauważył, że dziecko utknęło, a od pojawienia się główki minęło mnóstwo godzin.. wyciągali go ze mnie na siłę, ładując łokieć w brzuch, tnąc i ciągnąc, to była walka z czasem o nas oboje.. ja dostałam silnego krwotoku, nic nie pamiętam z pierwszych trzech dni po porodzie, Syn dostał 10 Apgara, ale co z tego.. torbiele w płacie czołowym, brak umiejętności jedzenia i przełykania, niedowład jednej strony ciała.. był jak banan, leciał z rąk, był wiotki, nie umiał utrzymać główki, miał kłopot z poruszaniem się, prawa strona jakby śpiąca.. Teraz wiem, że to, co stosowałam mozolnie ponad rok 4 razy dziennie to Voita, dzięki tej terapii mój syn dziś jest prawie „idealny” – biega, gra w piłkę, prawidłowo się rozwija, choć do dziś go pilnuję, chodzimy co kilka miesięcy kontrolnie na rehabilitację ruchową, ale ile się przez te kilkanaście pierwszych miesięcy napłakałam, namartwiłam, to moje..
    Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki – nasze starania mają ogromny wpływ na nasze dzieci, ich uśmiech dodaje nam sił, gdy czujemy, że świat się wali. Oby Wasza maleńka E uśmiechała się jak najczęściej i rozwijała się każdego dnia. A przykład mojego Syna niech doda Wam sił i nadziei, że będzie dobrze, a poprawa to tylko kwestia czasu, bo każde dziecko potrzebuje swojego czasu na rozwój. Wasza Córcia tak samo się stara, jak i Wy. Ściskam serdecznie. M.

    Odpowiedz
  12. ~alimaczka

    Witam.
    Mam dwójkę dzieci. Starsza dziewczynka (obecnie lat 4,5)urodziła się przedwcześnie, z mocno powikłanej ciąży, więc jako wcześniak rehabilitacja nie jest nam obca. Miała wzmożone napięcie, duży kręcz szyjny itp. Przez pierwsze tygodnie ćwiczyliśmy Bobathami, niestety z miernym skutkiem, dlatego od 5 m-ca życia mała była rehabilitowana i Bobathami i Vojtą. Przez pierwsze zajęcia Vojty wyłam razem z małą. Córka miała codziennie zajęcia z rehabilitantami i dodatkowo w domu z nami. Ale były efekty. rehabilitację zakończyliśmy przed jej pierwszymi urodzinami. Syn (lat 2) urodził się w terminie, ale miał z kolei obniżone napięcie mięśniowe i również kręcz, jako 5 miesięczne niemowlę nie potrafił utrzymać główki… I znowu rehabilitacja i znowu Vojta i Bobthy. U niego skonczyliśmy jak miał 1 rok i 4 miesiące
    Trzymam kciuki z Was.
    Kama

    Odpowiedz

  13. Ta wojna doprowadzała mnie do szału. My ćwiczyliśmy Vojtą rok i dwa miesiące,4 razy dziennie,dwa razy w tygodniu u rehabilitanta, świątek, piątek, niedziela. Mieliśmy szczęście – mamy dziecko, którego nie da się odróżnić od zdrowego, mogliśmy mieć dziecko absolutnie leżące. Rehabilitacja to podstawa! A komentarze wspomniane przez Grażkę doprowadzały mnie do takiego szału, że kiedyś prawie poturbowałam ojca…

    Odpowiedz
  14. ~grazka

    Witam. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją Córeczkę. Temat jest mi bliski, ponieważ mój Synek urodził się w ciężkiej zamartwicy zagrażającej życiu, jak to zostało określone w dokumentacji medycznej. Również przechodziliśmy przez to co Ty”- neurolog, usg główki, rehabilitacja, pediatrzy. Wkurzało mnie to że lekarze są tacy oschli w swoich wypowiedziach, neurolog trzeba ciągnąć za język żeby coś się dowiedzieć, a i tak w najlepszym przypadku usłyszysz”na dzień dzisiejszy jest w porządku, w normie, a komplikacje mogą się objawić później, nawet po latach”. Teraz to rozumiem, bo nikt nie da gwarancji kiedy mózg był niedotleniony, ale rodzice przeżywają ogromny stres i dobrze by było gdyby ktoś o tym pomyślał w czasie przekazywaniu suchych faktów.Najgorsza jest bezradność wobec takiego maleństwa i ta niepewność, która towarzyszy chyba wszystkim rodzicom którzy borykają się z problemami zdrowotnymi dziecka, a czy rozwija się normalnie, a czy powinno tyle spać, a tyle płakać, a czy oddycha w czasie snu?Co do samej rehabilitacji to jestem jak najbardziej za, rodzaj metody jest już kwestią indywidualną, my ćwiczyliśmy Vojtą na początku, potem przeszliśmy na Bobatha. Mój mąż nie był w stanie znieść Vojty, więc wizyty u rehabilitantki i ćwiczenia w domu zostały na mojej głowie. Ważne żeby być pod okiem specjalisty który zna się na tym co robi, ma kwalifikacje i najważniejsze dla mnie że pracuje z dziećmi.Nie musi być miły ani słodki, ważne żeby wiedział co robić i chciał się tą wiedzą dzielić z rodzicami.Nikt nie wie jak jego dziecko rozwijałoby się bez rehabilitacji i na ile ona mu pomaga.To jest mały człowiek i każdy rozwija się w swoim tempie, więc trzeba być odpornym na komentarze otoczenia w stylu „nie męczcie dziecka, i tak z tego wyrośnie, kiedyś nikt tak nie robił i żyje, bez sensu wydajecie pieniądze, musi go boleć skoro płacze, każdy jest trochę krzywy i setki innych”. Trzeba słuchać swojej intuicji i serca, bo każdy normalny rodzić chce dla dziecka jak najlepiej, a dobrze żeby niczego istotnego nie przegapić i nie „pluć sobie w brodę” potem. Mam nadzieję ze będziecie mogli cieszyć się pełnią zdrowia, że trud włożony w pracę nad dzieckiem przyniesie spodziewany rezultat. Uszy do góry i życzę ton cierpliwość i i sił. Nasz Synek jest teraz wulkanem energii i ktoś kto nie zna jego historii nawet się nie domyśla jak było i jak mogło być. Pozdrawiam i życzę Wam tego żeby za jakiś czas do trudnych początków wracać tylko wspomnieniem.
    Grażyna

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>